Szukaj

 
Newsletter
Podaj e-mail:


Licznik odwiedzin:

Wierzyć inaczej w Iraku
Marta Zdzieborska (2010-01-07)


Sprzeniewierzenie się Allachowi oznacza wyrok śmierci. Irakijczycy, którzy porzucili islam dla innej wiary, aby uniknąć prześladowań, muszą opuścić swój kraj. Ghanim przed fundamentalistami uciekł do Hiszpanii. Jednak nawet tutaj zdaje się nie być do końca bezpieczny.

Teraz nazywam się Juan – mówi na pierwszym spotkaniu. To imię, jakie otrzymał podczas chrztu w Iraku. Ze względów bezpieczeństwa, o ceremonii nie wiedziała nawet jego żona. Iraccy chrześcijanie przyzwyczajeni są do ciągłego ukrywania się. Msze odbywają się w podziemiach meczetów. Niejednokrotnie donośny śpiew muezina zagłusza słowa kapłana czytającego Pismo Święte. Juan rozpoczął swoją przygodę z chrześcijaństwem, gdy miał 17 lat. Jego matka była przykładną muzułmanką, jednak gdy potrzebowała pomocy, wykrzykiwała imię Jezusa, a nie Allacha. Juan zaintrygowany „chrześcijańskim bogiem”,  zaczął czytać Biblię. Do katolicyzmu przyciągnęła go mowa o miłości i pomocy, wartościach, których nigdy do tej pory nie słyszał z ust muzułmanów. Z czasem zaczął chodzić do kościoła. Ślub wziął jednak w obrządku muzułmańskim. W Iraku urodzić się chrześcijaninem jest przekleństwem. Młode chrześcijanki nie mogą znaleźć męża, trudno o przyjaciół wśród sąsiadów. Prawdziwym tabu jest jednak zmiana wyznania. To akt surowo zabroniony w Koranie, tożsamy ze zdradą Allacha. O nowej religii Juana nie wiedzieli ani jego przyjaciele, ani najbliższa rodzina. Własna żona przez długie lata patrzyła krzywym okiem na praktyki męża. Dopiero, gdy wykryto u niej raka mózgu, zbliżyła się do chrześcijaństwa.

FRYZJER Z BAGDADU

Juan był sławnym w mieście fryzjerem. Dobrze mu się powodziło, żonie i dzieciom nie brakowało niczego. Za Saddama Husajna nawet nie było tak źle – mówi. Chrześcijanie, choć mieli ograniczoną swobodę wyznania (msza w kościele mogła trwa nie dłużej niż godzinę), żyli jednak wolni od prześladowań. Wraz z obaleniem rządów Saddama, gdy kraj stopniowo pogrążał się w chaosie, zaczęły dochodzić do głosu ugrupowania ekstremistów islamskich. Nasiliły się wówczas prześladowania wobec chrześcijan. Od kradzieży i porwań, aż po pokazowe procesy, podczas których dokonywano egzekucji całych rodzin. Z czasem zainteresowano się również Juanem, który nigdy nie uczestniczył w muzułmańskich świętach, a jego żona nie nosiła burki. Na początku były pogróżki, drobne napady na jego zakład fryzjerski. Skończyło się podłożeniem bomby w jego domu. Wtedy wiedział już, że musi uciekać. Z pomocą bagdadzkiej organizacji kościelnej i jednej z organizacji pozarządowych udało mu się opuścić Bagdad. Gdy prześladowania chrześcijan zaczęły się rozprzestrzeniać na cały kraj, stało się jednak jasne, że nie może czuć się bezpieczny w Iraku. Za sprawą misjonarzy hiszpańskich działających w Bagdadzie, zdobył wizę w ambasadzie Hiszpanii i wraz z rodziną dotarł na Półwysep Iberyjski. Krótko po przyjeździe otrzymali tutaj azyl.


FRYZJER Z CORTE INGLES

W Hiszpanii Juan pracuje w zawodzie. W sieci znanych domów towarowych – Corte Ingles, zamiast swoich rodaków, strzyże teraz Hiszpanów. Choć żyjąc na emigracji, w końcu może swobodnie wyznawać swoją wiarę (do kościoła chodzi dwa razy dziennie), nie czuje się tutaj w pełni bezpieczny. Gdy jego współpracownik Irakijczyk dowiedział się, że Juan zmienił wyznanie, zaczął mu grozić, że go zabije. Juan, ze strachu o swoją rodzinę, nie utrzymuje kontaktów z muzułmanami. Jego synowie zamiast chodzić do jednej ze szkół działających przy ambasadach krajów arabskich, uczą się wraz z hiszpańskimi rówieśnikami. Jako, że chłopcy nadal mówią słabo po hiszpańsku, trudno im nawiązać przyjaźnie. – Jose, jeden z synów, oprócz wyjścia do szkoły i do kościoła, całymi dniami siedzi w domu. Żona choruje, tak więc również ma ograniczony kontakt ze światem. Punktem centralnym w życiu rodziny jest modlitwa w kościele. Juan chodzi do pobliskiego kościoła codziennie rano, żona w południe. Mają kilku znajomych Hiszpanów. Głównie jednak, czas spędzają w domu.  – Juan, nie żałujesz swojej decyzji? – pytam. Zmieniając wiarę, skazałeś siebie i rodzinę na wykluczenie.        Nie, bo wiara jest najważniejsza. Jestem dumny że jestem wyznawcą religii miłości, a nie nienawiści. – A czegoś brakuje Ci w Hiszpanii? – Tak. Kontaktu z innymi chrześcijanami z Iraku. Moim marzeniem jest wyjazd do Szwecji. Tam jest nas wielu. Moglibyśmy chodzić na msze, spotykać się i rozmawiać razem przy stole – mówi. Jeśli dostanę obywatelstwo hiszpańskie, chcę dołączyć do swoich w Szwecji – dodaje.

 Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Uchodźczego                                                         Polska Akcja Humanitarna