Teraz nazywam się Juan – mówi na pierwszym spotkaniu. To imię, jakie otrzymał podczas chrztu w Iraku. Ze względów bezpieczeństwa, o ceremonii nie wiedziała nawet jego żona. Iraccy chrześcijanie przyzwyczajeni są do ciągłego ukrywania się. Msze odbywają się w podziemiach meczetów. Niejednokrotnie donośny śpiew muezina zagłusza słowa kapłana czytającego Pismo Święte. Juan rozpoczął swoją przygodę z chrześcijaństwem, gdy miał 17 lat. Jego matka była przykładną muzułmanką, jednak gdy potrzebowała pomocy, wykrzykiwała imię Jezusa, a nie Allacha. Juan zaintrygowany „chrześcijańskim bogiem”, zaczął czytać Biblię. Do katolicyzmu przyciągnęła go mowa o miłości i pomocy, wartościach, których nigdy do tej pory nie słyszał z ust muzułmanów. Z czasem zaczął chodzić do kościoła. Ślub wziął jednak w obrządku muzułmańskim. W Iraku urodzić się chrześcijaninem jest przekleństwem. Młode chrześcijanki nie mogą znaleźć męża, trudno o przyjaciół wśród sąsiadów. Prawdziwym tabu jest jednak zmiana wyznania. To akt surowo zabroniony w Koranie, tożsamy ze zdradą Allacha. O nowej religii Juana nie wiedzieli ani jego przyjaciele, ani najbliższa rodzina. Własna żona przez długie lata patrzyła krzywym okiem na praktyki męża. Dopiero, gdy wykryto u niej raka mózgu, zbliżyła się do chrześcijaństwa.
FRYZJER Z BAGDADU
Juan był sławnym w mieście fryzjerem. Dobrze mu się powodziło, żonie i dzieciom nie brakowało niczego. Za Saddama Husajna nawet nie było tak źle – mówi. Chrześcijanie, choć mieli ograniczoną swobodę wyznania (msza w kościele mogła trwa nie dłużej niż godzinę), żyli jednak wolni od prześladowań. Wraz z obaleniem rządów Saddama, gdy kraj stopniowo pogrążał się w chaosie, zaczęły dochodzić do głosu ugrupowania ekstremistów islamskich. Nasiliły się wówczas prześladowania wobec chrześcijan. Od kradzieży i porwań, aż po pokazowe procesy, podczas których dokonywano egzekucji całych rodzin. Z czasem zainteresowano się również Juanem, który nigdy nie uczestniczył w muzułmańskich świętach, a jego żona nie nosiła burki. Na początku były pogróżki, drobne napady na jego zakład fryzjerski. Skończyło się podłożeniem bomby w jego domu. Wtedy wiedział już, że musi uciekać. Z pomocą bagdadzkiej organizacji kościelnej i jednej z organizacji pozarządowych udało mu się opuścić Bagdad. Gdy prześladowania chrześcijan zaczęły się rozprzestrzeniać na cały kraj, stało się jednak jasne, że nie może czuć się bezpieczny w Iraku. Za sprawą misjonarzy hiszpańskich działających w Bagdadzie, zdobył wizę w ambasadzie Hiszpanii i wraz z rodziną dotarł na Półwysep Iberyjski. Krótko po przyjeździe otrzymali tutaj azyl.
FRYZJER Z CORTE INGLES
W Hiszpanii Juan pracuje w zawodzie. W sieci znanych domów towarowych – Corte Ingles, zamiast swoich rodaków, strzyże teraz Hiszpanów. Choć żyjąc na emigracji, w końcu może swobodnie wyznawać swoją wiarę (do kościoła chodzi dwa razy dziennie), nie czuje się tutaj w pełni bezpieczny. Gdy jego współpracownik Irakijczyk dowiedział się, że Juan zmienił wyznanie, zaczął mu grozić, że go zabije. Juan, ze strachu o swoją rodzinę, nie utrzymuje kontaktów z muzułmanami. Jego synowie zamiast chodzić do jednej ze szkół działających przy ambasadach krajów arabskich, uczą się wraz z hiszpańskimi rówieśnikami. Jako, że chłopcy nadal mówią słabo po hiszpańsku, trudno im nawiązać przyjaźnie. – Jose, jeden z synów, oprócz wyjścia do szkoły i do kościoła, całymi dniami siedzi w domu. Żona choruje, tak więc również ma ograniczony kontakt ze światem. Punktem centralnym w życiu rodziny jest modlitwa w kościele. Juan chodzi do pobliskiego kościoła codziennie rano, żona w południe. Mają kilku znajomych Hiszpanów. Głównie jednak, czas spędzają w domu. – Juan, nie żałujesz swojej decyzji? – pytam. Zmieniając wiarę, skazałeś siebie i rodzinę na wykluczenie. – Nie, bo wiara jest najważniejsza. Jestem dumny że jestem wyznawcą religii miłości, a nie nienawiści. – A czegoś brakuje Ci w Hiszpanii? – Tak. Kontaktu z innymi chrześcijanami z Iraku. Moim marzeniem jest wyjazd do Szwecji. Tam jest nas wielu. Moglibyśmy chodzić na msze, spotykać się i rozmawiać razem przy stole – mówi. Jeśli dostanę obywatelstwo hiszpańskie, chcę dołączyć do swoich w Szwecji – dodaje.